Follow my blog with Bloglovin

Sage ma czternaście lat i mieszka w sierocińcu, zajmując się złodziejstwem. Pewnego dnia z dotychczasowego domu zabiera go arystokrata Conner. Sage trafia do jego rezydencji i wraz z trzema innymi chłopcami staje się częścią wielkiego spisku, który całkowicie odmieni ich życie. Okazuje się, że z powodu niestabilnej sytuacji w kraju Conner zamierza przedstawić jednego ze swoich wybranków jako zaginionego księcia i tym samym sięgnąć po tron. Sage chcąc nie chcąc, aby ocalić swoje życie musi stać się ulubieńcem arystokraty, mimo iż wcale nie pragnie władzy…

Już od dawna chciałam przeczytać „Fałszywego księcia”. Słyszałam o tej książce bardzo dużo niezwykle pozytywnych opinii i postanowiłam skonfrontować je z moimi odczuciami. Okazja nadarzyła się parę tygodni temu, kiedy natknęłam się na tę książkę na bardzo dobrej promocji w jednym z supermarketów. Kupiłam od razu też drugi tom. „Fałszywy książę” trochę poczekał na mojej półce i właśnie teraz przyszedł na niego czas.

Pierwsza rzecz, o której warto wspomnieć mówiąc o tej książce, to okładka. Moim zdaniem jest ona po prostu piękna i to właśnie ona zachęciła mnie do przeczytania jej książki. Jest też ładniejsza od zagranicznych, co zdarza się dość rzadko 🙂

falszywy_ksiaze

Bardzo spodobał mi się pomysł na historię. Spisek, który ma na celu przejęcie tronu? Powieści o takiej tematyce po prostu nie mogłam przegapić. I uważam, że naprawdę warto po nią sięgnąć.

Po pierwsze : główny bohater. Sage to niezwykle dobrze wykreowana postać. Robi tylko to, co uważa za słuszne, jego ważną cechą jest upór w dążeniu do celu. Nie ufa Connerowi, próbuje sam dowiedzieć się, do czego zmierza arystokrata. Polubiłam go od pierwszych stron za jego świetny charakter i humor w każdej sytuacji. W trakcie lektury okazało się, że skrywa on więcej sekretów, niż początkowo mi się wydawało.

Sage jest głównym bohaterem i zarazem narratorem całej historii. Lubię czytać książki z narracją pierwszoosobową, chociaż z reguły w takich powieściach właśnie z jej powodu wiemy wszystko o głównej postaci. W „Fałszywym księciu” zaskoczyło mnie to, jak autorce udało się ukryć pewne fakty z życia Sage’a, tworząc z niego postać, która niespodziewanie okazuje się nie być taka, jak ją postrzegamy. Ten element zaskoczenia sprawił, że z niecierpliwością przewracałam kolejne kartki, by tylko jak najszybciej dowiedzieć się, jak to się wszystko skończy.

Nie muszę chyba mówić, że z pędzącą fabułą ta książka naprawdę wciąga. Zajęło mi dwa dni przeczytanie jej i już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejny tom.

Oprócz genialnego Sage’a mamy w tej powieści też wiele innych świetnie wykreowanych postaci. Między innymi konkurenci głównego bohatera, walczący o pozycję księcia Roden i Tobias, po których w trakcie lektury naprawdę nie wiemy, czego się spodziewać. Również służba Connera, Mott i Imogena (swoją drogą świetne imię 🙂 ) zasługują na docenienie. Zaskoczyła mnie ich lojalność w stosunku do Sage’a, której nie spodziewałam się szczególnie jeśli chodzi o Motta.

Cała historia kończy się w odpowiednim momencie. Po prostu nic dodać, nic ująć. Na pewno sięgnę po kolejny tom, który jest ostatnim wydanym w Polsce. Wydawnictwo po tych dwóch tomach po prostu zrezygnowało z dalszego wydawania tej serii. W ten sposób ostatni tom będę musiała przeczytać w oryginale. Denerwują mnie takie sytuacje, ale co można poradzić?

Podsumowują : bardzo spodobała mi się ta książka. Jest lekka i wciągająca, napisana przystępnym językiem. Jeśli jesteście fanami fantastyki i szukacie lektury z zaskakującym, posiadającym poczucie humoru bohaterem, to z czystym sercem polecam Wam tę książkę. Mam nadzieję, że ta pełna spisków i tajemnic historia spodoba się Wam co najmniej tak bardzo, jak mi 🙂

Czytaliście „Fałszywego księcia”? Co o nim sądzicie?

Zachęcam do komentowania, chętnie poznam wasze zdanie odnośnie nie tylko recenzowanej książki, ale także całego postu. Macie jakieś uwagi lub pomysły na to, co powinnam zmienić? Jestem otwarta na wszelkie sugestie. Przecież chodzi o to, żeby Wam się dobrze czytało 🙂