Mimo że moim ulubionym gatunkiem literatury jest fantastyka, zdarza mi się też sięgać po powieści obyczajowe i romantyczne. Z reguły ich dla Was nie recenzuję, bo niewiele takich historii przypada mi do gustu – najczęściej stanowią one lekturę „na raz” i szybko po skończeniu o nich zapominam. Oczywiście, mam parę ukochanych książek z wątkiem romantycznym, do których co jakiś czas wracam, jednak dotychczas były to tylko dwa tytuły. Byłam więc bardzo ciekawa, jakie odczucia wywoła we mnie debiutancka powieść Magdaleny Krauze. Sięgnęłam po „Czekałam na ciebie” oczekując przyjemnej, lekkiej i dobrze napisanej historii i dokładnie to otrzymałam.

Paulina prowadzi spokojne życie: ma czułych rodziców, wspaniałych przyjaciół, satysfakcjonującą pracę. Jest zatwardziałą singielką i dotychczas żaden mężczyzna nie poruszył jej serca do głębi. Paulina wierzy jednak, że gdzieś tam czeka jej własne szczęśliwe zakończenie. Wierzy nawet wtedy, gdy jej najlepsza przyjaciółka Malwina zostaje nieoczekiwanie porzucona przez narzeczonego, a koleżanka z pracy popłakuje ukradkiem nad klawiaturą z powodu problemów małżeńskich. Nieoczekiwanie na progu redakcji i uporządkowanego życia Pauliny staje ON – Igor Gradecki, który w czasach szkolnych był jej wielką skrywaną miłością. Wtedy najfajniejszy chłopak w szkole, dziś przystojny interesujący mężczyzna, wywróci życie Pauliny do góry nogami. (źródło)

Główną przyczyną tego, że w ogóle sięgnęłam po tę historię, był pojawiający się w niej motyw „chłopaka z przeszłości”. Nie mam pojęcia dlaczego, ale uwielbiam powieści, w których główni bohaterowie znają się z dzieciństwa i spotykają się po wielu latach ponownie. Mój aktualny ulubieniec, jeśli chodzi o literaturę romantyczno-obyczajową – „Przyjaciele bez bonusu” Penny Reid – bazuje na tym aspekcie i wykorzystuje go w świetny sposób. Rozumiecie więc, dlaczego nie mogłam się oprzeć debiutowi Magdaleny Krauze i bez większego zastanowienia zdecydowałam się poznać tę opowieść.

Kiedy w końcu zaczęłam lekturę, potrzebowałam kilku rozdziałów, aby przyzwyczaić się stylu, jakim jest napisane „Czekałam na ciebie”. Język autorki jest prosty, a przemyślenia i dialogi bohaterów często zawierają w sobie składnię i zwroty charakterystyczne bardziej dla języka potocznego, niż literackiego. Widać, że Magdalena Krauze starała się, aby czytelnik mógł od pierwszych stron zżyć się z bohaterami i zapałać do nich sympatią. Dzięki takim elementom postacie przez nią wykreowane stały się bardziej realistyczne i można uwierzyć w to, że takie osoby żyły naprawdę. Powoduje to jednak, że nie można nie zauważyć, że „Czekałam na ciebie” jest historią stworzoną przez polską autorkę. Dla mnie w żadnym wypadku nie jest to wada – mimo że na pierwszych kilku stronach czytało mi się troszkę dziwnie, to szybko się przyzwyczaiłam i później już zupełnie nie zwracałam na to uwagi.

czekałąm1

Już od pierwszych zdań polubiłam Paulinę – główną bohaterkę i narratorkę powieści. To dziewczyna, która wie, czego chce od życia, skoncentrowana na realizacji swoich celów. Jest konkretna i rzeczowa, ale ma również swoje marzenia, o których mało kto wie. Praktycznie od razu zżyłam się z nią i w wielu aspektach potrafiłam się z nią utożsamiać, co – niezależnie od gatunku powieści – zdarza  mi się rzadko. Jeśli zaś chodzi o Igora, to na początku nie byłam do niego przekonana, ale koniec końców również zyskał sobie trochę mojej sympatii. Nie jestem fanką wszystkich jego zachowań, ale to, że popełnia błędy, czyni go bardziej realistycznym.

„Czekałam na ciebie” nie jest nie wiadomo jak zaskakującą historią. Wielu jej elementów można się domyślić, jak to bywa w powieściach tego gatunku. Autorce jednak udało się kilka razy mnie zdziwić – między innymi w zakończeniu, bo myślałam, że ta książka jest jednotomówką, a tam nagle się okazało, że będzie kontynuacja 😉 Muszę też docenić humor zawarty w tej opowieści, który zdecydowanie do mnie trafił i spowodował, że jej lektura należała do bardzo przyjemnych. Powieść Magdaleny Krauze czyta się bardzo szybko. Ja całość pochłonęłam na raz, w ciągu jednego wieczoru. Fabuła jest ogromnie angażująca, strony przewracają się niemal same. Wątek romantyczny stworzony przez autorkę wzbudza emocje i powoduje, że trzymamy kciuki za losy bohaterów. „Czekałam na ciebie” kończy się w takim momencie, że miałam ochotę od razu sięgnąć po kolejny tom i poznać dalszy bieg wydarzeń.

Ta powieść bez wątpienia jest bardzo udanym debiutem. Muszę przyznać, że spełniła moje oczekiwania i w kilku aspektach mnie pozytywnie zaskoczyła. Oczywiście, z uwagi na to, że jest to pierwsza powieść tej autorki nie można powiedzieć, że „Czekałam na ciebie” to książka idealna, bo tak nie jest. Jednak w moim odczuciu zalety tej historii znacznie przyćmiewają ewentualne wady, przez co mogę ją Wam szczerze polecić. Wydaje mi się, że wielbicielki literatury romantycznej i obyczajowej nie rozczarują się tą książką. To jedna z lepszych powieści tego gatunku, z jakimi miałam styczność – jest lekka, wciągająca i zapewnia czytelnikowi wiele przyjemnych chwil. Mam nadzieję, że jak najszybciej ukaże się jej kontynuacja, bo już nie mogę się jej doczekać!


Słyszeliście o tej książce? Lubicie literaturę z tego gatunku? Koniecznie dajcie znać w komentarzach 🙂